Wolni Ciutludzie (Świat Dysku, tom XXX)

Główni bohaterowie: Tiffany Obolała
Miejsce akcji: Kreda
Temat satyry: baśnie, elfy
Data wydania oryginalnego: 2003 r.
Data wydania w Polsce: 2005 r.

Wolni Ciutludzie (ang. The Wee Free Men) - humorystyczna powieść fantasy Terry'ego Pratchetta, wydana w 2003 r. Polskie wydanie ukazało się w styczniu 2005, w tłumaczeniu Doroty Malinowskiej-Grupińskiej, z pominięciem oryginalnej chronologii cyklu (po Wiedźmikołaju zamiast po Straży nocnej). W listopadzie 2010 ukazało się nowe wydanie powieści, w poprawionym tłumaczeniu Piotra W. Cholewy. Jest to trzydziesta część cyklu Świat Dysku i druga książka z tej serii skierowana do młodszych czytelników.

Powieść ta jest pierwszą częścią podcyklu o Tiffany Obolałej (w oryginale: Tiffany Aching, w tłumaczeniu Doroty Malinowskiej-Grupińskiej: Akwila Dokuczliwa), małej czarownicy, która próbuje uratować swojego brata Bywarta (ang. Wentworth) ze szponów Królowej (nie wolno wyjawić jej imienia, gdyż zjawia się ona jak na zawołanie, a tego byś nie chciał).

Garść cytatów z książki:

A obok stały „Choroby owiec”, z mnóstwem uwag dopisanych przez babcię. Babcia Dokuczliwa była ekspertem od owiec, chociaż nazywała je „torbami na kości, oczy i zęby szukające coraz to nowego sposobu, żeby wyciągnąć kopyta”.
(...)zawsze powtarzała, że najlepszym lekarstwem dla owcy czy człowieka jest wystarczająca porcja terpentyny, dobre przekleństwo i kopniak. Z książki sterczały kawałki papieru z własnymi przepisami babci na rozmaite owcze dolegliwości. W przygotowaniu większości z nich zasadniczą rolę odgrywała terpentyna, ale przekleństwa też się zdarzały.

Większość miejscowych chłopców, dorastając, imała się tych samych zajęć, które wykonywali ich ojcowie, albo prac, których jakiś inny ojciec z wioski mógł ich nauczyć, jeśli do niego wystarczająco często zachodzili. Po dziewczętach spodziewano się, że dorosną, by zostać czyjąś żoną. Oczekiwano również, że będą umiały czytać i pisać, co uznawano za zbyt delikatne zajęcia dla chłopców.
Choć trzeba przyznać, że wszyscy zdawali sobie jakoś sprawę, iż jest kilka rzeczy, jakie nawet chłopcy powinni wiedzieć, chociażby po to, by nie marnować potem czasu na zadawanie zbędnych pytań w rodzaju: „Co jest po drugiej stronie gór?” albo, „Jak to się dzieje, że deszcz spada z nieba?”.

[wędrowni nauczyciele] Wiedli trudne życie, żywiąc się tym, co zarobili od słuchaczy swych lekcji. Jeśli nikt nie słuchał, zadowalali się pieczonymi jeżami. Sypiali pod gwiazdami, które nauczyciele matematyki liczyli, nauczyciele astronomii mierzyli, a nauczyciele literatury nazywali.

– No cóż, można powiedzieć, że żaba siedząca na kapeluszu stanowi pewną wskazówkę – przyznała Akwila.
– Tak naprawdę jestem ropuchem – odezwało się stworzenie spośród papierowych kwiatów.
– Jak na ropucha jesteś strasznie żółty.
– Ostatnio nie najlepiej się czuję – powiedział ropuch.
– I mówisz – dodała Akwila.
– Na to masz tylko moje słowo – oznajmił ropuch i zniknął w papierowym gąszczu. – Nic nie zdołasz mi udowodnić.

Jeśli się nad tym lepiej zastanowić, baśnie nigdy na nic nie przedstawiały dowodów.
Występował w nich przystojny książę… czy naprawdę był taki? A może po prostu ludzie nazywali go przystojnym, bo był księciem? Dziewczyna była piękna jak poranek… no dobrze, ale który poranek? Kiedy leje deszcz, trudno nawet wyjrzeć przez okno, by się o tym przekonać! Opowieści nie chciały, byś myślała – chciały, byś wierzyła w to, co ci opowiadają...