Muzyka duszy (Świat Dysku, tom XVI)

Główni bohaterowie: Susan, Śmierć, Imp Y Celyn
Miejsce akcji: Ankh-Morpork, Domena Śmierci
Temat satyry: muzyka rockowa, przemysł muzyczny
Data wydania oryginalnego: 1994 r.
Data wydania w Polsce: 2002 r.

Muzyka duszy (ang. Soul music) – humorystyczna powieść fantasy Terry'ego Pratchetta, wydana w 1994 r. (tłumaczenie wydania polskiego: Piotr W. Cholewa). Jest to szesnasta część cyklu Świat Dysku.

Książka opowiada o konsekwencjach znalezienia pewnego instrumentu muzycznego w sklepie, "którego jeszcze wczoraj tutaj nie było". Tytułowa Muzyka duszy to muzyka wykrokowa. W książce tej pojawia się również Śmierć na stalowym rumaku oraz Susan – "wnuczka" Śmierci, która odziedziczyła po dziadku wiele zdolności. Tak. Ma Śmierć w rodzinie. Trudno jest normalnie dorastać, kiedy dziadek jeździ na białym koniu i dzierży kosę - zwłaszcza gdy trzeba przejąć rodzinny interes, a jedyny pomocnik mówi tylko po szczurzemu. A już szczególnie wtedy, kiedy ma się do czynienia z nową, uzależniającą muzyką, która pojawiła się w Świecie Dysku.
Jest bezprawna. I zmienia ludzi. Nazywana jest Muzyką z wykrokiem. Ma rytm i można przy niej tańczyć, ale... Jest... żywa. I nie chce ucichnąć.

Garść cytatów z książki:

Ale przecież muzyka powinna być za darmo, jak powietrze i niebo.

[...] Bogowie mieli życie zbudowane z wiary ich wyznawców.

Była to smutna muzyka – ale powiewała tym smutkiem niby sztandarem bojowym. Mówiła, że wszechświat zrobił wszystko co mógł, ale my ciągle żyjemy.

– DLACZEGO RZECZY MUSZĄ BYĆ TAKIE, JAKIE SĄ?
– No...
– NIE WIESZ TEGO, PRAWDA?
– Nie dokładnie. To powinno być tajemnicą, rozumiesz.
– W TAKIM RAZIE ZADAM CI ŁATWIEJSZE PYTANIE. JAK ZAPOMINAJĄ ISTOTY LUDZKIE?
– Co zapominają?
– COKOLWIEK. WSZYSTKO.
– To... no wiesz... zdarza się odruchowo. Wyobraź sobie, że ta miseczka to twoja pamięć. Może pomieścić tyle i nie więcej. Rozumiesz? Nowe rzeczy się zjawiają, stare muszą się przelać.
– NIE. JA PAMIĘTAM WSZYSTKO. KLAMKI W DRZWIACH. GRĘ ŚWIATŁA WE WŁOSACH. ŚMIECH. KROKI. WSZYSTKIE DROBNE SZCZEGÓŁY. JAKBY TO BYŁO LEDWIE WCZORAJ. JAKBY ZDARZYŁO SIĘ LEDWIE JUTRO. WSZYSTKO. ROZUMIESZ?

Gitara płakała jak anioł, który właśnie odkrył, dlaczego stał po niewłaściwej stronie.

Istnieją ludzie, którzy rodzą się z instynktowną wiarą, że wszechświat jest wytłumaczalny.

Jeśli słowa wypowiada się z należytą pasją, a bogowie akurat się nudzą, bywa, że cały wszechświat przeformatowuje się wokół owych słów. Słowa zawsze miały moc odmieniania świata.

Może nawet muzyka potrafi być żywa, jeśli tylko jest odpowiednio stara. Życie to przyzwyczajenie.(...) I wszystko co żyje chce się rozmnażać.

Mówi się, że kogo bogowie chcą zniszczyć, temu najpierw odbierają rozum. W rzeczywistości temu, kogo chcą zniszczyć, bogowie wręczają odpowiednik krótkiej laski z syczącym lontem i napisem „Acme Dynamite Company” na boku. Tak jest ciekawiej i trwa o wiele krócej.

Muzyk musi być słyszany.

Muzyka, będąc ze swej natury nieśmiertelna, potrafi czasem przedłużyć życie tych, którzy są z nią blisko związani.

Muzyka winna pozostać zapisana na białych stronicach, w szeregach małych kropek i kresek ustawionych między liniami. Tylko wtedy jest czysta.

Muzyka z podwiniętymi rękawami i rozpiętym górnym guzikiem, która unosiła kapelusz i zmuszała do słuchania.

– Nie jest ważne, jak skończysz – oświadczył Buddy. – Ważne, jak tam dotrzesz.

– Nie ma co się martwić – uznał Buog. – Jutro znajdę dla nas jakąś salę. Znam wszystkich w tym mieście. Nas trzech... to już grupa.
– Nie ćwiczyliśmy razem – przypomniał Imp.
– Poćwiczymy w czasie występu. Witaj w świecie zawodowych muzyków.

Nie znam się na logice. Nigdy nie studiowałem logiki. Życie na czaszce też w zasadzie nie jest logiczne, ale tym się właśnie zajmuję.

Nigdy się nie zestarzeć. Nigdy nie umrzeć. Żyć wiecznie w tym ostatnim, rozpalonym do białości momencie, kiedy wrzeszczy tłum. Kiedy każda nuta jest uderzeniem serca. Płonąć na niebie. Nigdy nie będziesz stary. Nigdy nie powiedzą, że umarłeś. Taka jest umowa. Będziesz największym muzykiem świata. Żyj szybko. Umieraj młodo.

Oczywiście, nie było nic niezwykłego w obecności młodych dziewcząt w Bębnie. Nawet młodych dziewcząt bez towarzystwa. Zwykle zjawiały się po to, by ów stan zmienić.

Pewne rzeczy muszą się wydarzyć przed innymi. Bogowie grają losami ludzi. Ale najpierw muszą ustawić wszystkie pionki na planszy i po całej swojej siedzibie poszukać kostek.

Trzeba uważać, kiedy wypowiada się życzenie. Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać.

Wiara czyni puste miejsca. Coś musi się wtoczyć, by je wypełnić.

Wszechświat tańczył w stronę życia. Życie było cechą zadziwiająco powszechną. Zyskiwało ją chyba wszystko, co było dostatecznie złożone – w ten sam sposób, jak coś dostatecznie masywnego otrzymuje szczodrą dawkę grawitacji. Wszechświat zdradzał wyraźną tendencję do świadomości. To z kolei sugerowało pewne subtelne okrucieństwo wplecione w samą osnowę czasoprzestrzeni.

Zbyt wielu ludzi pokłada ufność w żelazie i stali, gdy tymczasem jedną z najskuteczniejszych broni jest złoto.