Blask fantastyczny (Świat Dysku, tom II)

Główni bohaterowie: Rincewind, Dwukwiat, Bagaż, Cohen Barbarzyńca
Miejsce akcji: Ankh-Morpork, Skund, Równiny Wirowe, Osiowe Pustkowia, miasto nad Smarlem
Temat satyry: Cohen Barbarzyńca
Data wydania oryginalnego: 1986 r.
Data wydania w Polsce: 1995 r.

Blask fantastyczny (ang. The Light Fantastic) - humorystyczna powieść fantasy Terry'ego Pratchetta, wydana w 1986 r. W Polsce książka ukazała się po raz pierwszy w 1995 r. nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka (ISBN 83-7337-048-X). Jest to druga część długiego cyklu Świat Dysku, zaliczana do podcyklu o Rincewindzie.

Garść cytatów z książki:

Była jednak za duża na złodziejkę, zbyt uczciwa na skrytobójczynię, zbyt inteligentna na żonę i zbyt dumna, by podjąć jedyną powszechnie dostępną damską profesję. Dlatego została wojowniczką.

– Co robimy? – zapytał Dwukwiat.
– Wpadamy w panikę? – zaproponował z nadzieją Rincewind.

Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.

Druidzi patrzyli na turystę z minami rezerwowanymi zwykle dla wściekłych owiec albo nagłej ulewy żab.

Dysk, jako że jest płaski, nie posiada prawdziwego horyzontu. Niektórzy żądni przygód żeglarze, którym od długiego wpatrywania się w jajka i pomarańcze przychodzą do głowy głupie pomysły, próbowali czasem dopłynąć na antypody. I szybko się przekonywali, dlaczego odległe statki wyglądają czasem tak, jakby ginęły za krawędzią świata. Dlatego mianowicie, że giną za krawędzią świata.

Gdyby bogowie chcieli, żeby ludzie latali, daliby wszystkim bilety lotnicze.

Kiedy mag ma już dosyć szukania tłuczonego szkła w jedzeniu, ma już dosyć życia.

Kiedy pierwsi badacze z ciepłych krain wokół Okrągłego Morza dotarli do chłodnych obszarów w głębi lądu, wypełniali białe plamy na mapach, chwytając najbliższego tubylca, wskazując jakiś odległy element krajobrazu i bardzo wyraźnie, głośno zadając pytanie. Potem zapisywali to, co odpowiedziała im zaskoczona ofiara. I tak w całych generacjach atlasów zostały uwiecznione takie geograficzne cuda jak „Jakaś Góra”, „Nie Wiem”, „Co?”, i oczywiście „Twój Palec, Durniu”.

Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera.

Mężczyźni nie traktowali jej poważnie, dopóki ich nie zabiła, ale wtedy to już naprawdę nie miało żadnego znaczenia.

Mówi się, że cisza jest przeciwieństwem hałasu. Nieprawda. Cisza jest tylko brakiem hałasu. Cisza byłaby straszliwym harmiderem w porównaniu z nagłą, cichą implozją bezdźwięczności, która trafiła magów z siłą wybuchu dmuchawca.

Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać.

Niewidoczny Uniwersytet nigdy nie przyjmował kobiet na studia; tłumaczono mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz rzeczywistą przyczyną była niewypowiedziana trwoga, że gdyby pozwolić kobietom na zabawy z magią, prawdopodobnie radziłyby sobie znakomicie.

Obywateli Dysku z pretensjami do wyższej kultury zawsze irytowała myśl, że rządzą nimi bogowie, dla których przykładem wzniosłego przeżycia artystycznego jest dzwonek do drzwi z melodyjką.

Pióro mocniejsze jest od miecza (...) wyłącznie jeśli miecz jest bardzo mały, a pióro bardzo ostre.

Podstawowy dogmat wiary owej [drzewnej] religii brzmiał: jeśli drzewo (...) było drzewem naprawdę dobrym, kiedyś dostąpi reinkarnacji jako pięć tysięcy rolek papieru toaletowego.

Thaum jest podstawową jednostką mocy magicznej. Powszechnie uznaje się, że jest to ilość magii niezbędna do stworzenia jednego małego białego gołębia albo trzech standardowych kul bilardowych.

To Zaklęcie ratowało mu życie. Gdyby teraz skoczył w przepaść, z pewnością jakaś przepływająca chmura złagodziłaby upadek. Kłopot z tą teorią polega na tym, że działa tylko dopóki w nią nie uwierzy. Gdyby tylko pomyślał, że jest nietykalny, będzie trupem.

Tym kamieniom nic nie dolega, to po prostu wszechświat się zepsuł.

W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec i próbuje się wydostać na zewnątrz.(...) Nikt szybciej nie wpada w obłęd niż osoba całkowicie normalna.

Wiadomo, że stwory z niepożądanych wszechświatów zawsze usiłują wtargnąć do naszego, gdyż stanowi on psychiczny, mieszkaniowy odpowiednik bliskich sklepów i lepszych połączeń autobusowych.

Wyglądała jak książka, którą w bibliotecznych katalogach określa się jako „lekko podniszczoną”, choć uczciwość nakazuje przyznać, że sprawiała wrażenie nadniszczonej, przedniszczonej, zaniszczonej a prawdopodobnie również śródniszczonej.

Wyjaśnienia wywołują na ogół więcej kłopotów niż pożytku. Na przykład: podobno kiedyś na przyjęciu ktoś zapytał słynnego filozofa Ly Tin Weedle'a „Po co przyszedłeś?”, i odpowiedź zajęła mu trzy lata.

Z nadludzkim wysiłkiem szaman przypomniał sobie właściwą sekwencję poruszeń prowadzącą do wstania. Zdołał nawet przejść kilka kroków, nim spojrzał w dół i zrezygnował, gdyż skończyły mu się nogi.

Zaklęcie wypełzło ze swego leża w głębi dziewiczych ścieżek umysłu i teraz siedziało bezczelnie w przedmózgowiu, podziwiało widoki i wykonywało psychiczny odpowiednik jedzenia prażonej kukurydzy.